Jaką łódkę wybrać?

Bez względu na to z czym mamy do czynienia to w powszechnej nomenklaturze żeglarzy śródlądowych powszechne jest słowo „łódka”. Pamiętajmy, że bez względu na wielkość, rodzaj napędu i własności każda łódka powinna być rejestrowana – na przykład przeznaczona do wędkowania w starostwie powiatowym, jachty morskie w Polskim Związku Żeglarskim.

Z patentem czy bez?

Jeśli zaś idzie o żeglarstwo śródlądowe to wybór jest tak duży, że większość żeglarzy decyduje się na wyczarterowanie łodzi motorowej lub żaglówki. Natomiast decyzja o wyborze sprzętu pływającego w dużej mierze może zależeć od uprawnień ewentualnego dowódcy jednostki pływającej i ofert wypożyczalni, bowiem choćby na Wielkich Jeziorach Mazurskich możemy spotkać coraz więcej łodzi motorowych (nawet dosyć dużych) z napisem: „Bez patentu”. Jednak z patentem czy bez warto być bezpiecznym ‘na drodze’ i pływać z zaufanym nawigatorem NaviSail. Jest to niezbędnik każdego wodniaka, nieważne czym pływa: żaglówką, motorówką czy kajakiem.

Do pływania żaglówką o długości przekraczającej 7,5 m bezwzględnie jest potrzebny patent osoby dowodzącej jednostką pływającą. Tu głową jest najczęściej sternik. Bez patentu możemy również pływać jachtem motorowym z silnikiem niedużej mocy – nie przekraczającym 10 kW (ok. 13 KM).

Jaką żaglówkę?

To zależy również od tego czy chcemy sobie maksymalnie rejs ułatwić, czy też przeżyć w miarę tradycyjną żeglarską przygodę. Bywa że żaglówki kabinowe podobnego typu mają zamontowane różne systemy sterowania – jest wybór choćby pomiędzy sterem tradycyjnym – płytowym lub strumieniowym (kierunek nadają strumienie wody). Również możemy wybrać pomiędzy sterowaniem rumplem lub kołem sterowym.

Na dodatek żaglówki z kołem sterowym coraz częściej wyposażone bywają w komputery (monitory) pokazujące choćby głębokość. Na monitorze mamy również informacje o sile wiatru i prognozę dla żeglarzy.

Producent żaglówki podaje zwykle maksymalną ilość załogantów, których jednostka może pomieścić. Z przyjaciółmi praktykujemy wypożyczanie łódki sześcioosobowej dla maksymalnie czworga załogantów. Wtedy nie ma uczucia tłoku i w nocy… zaduchu. Nawet ośmioosobową Antilę prowadziliśmy we trzech – wtedy każdy z nas miał już osobną (zamykaną na drzwi kabinę). Wybraliśmy sterowanie tradycyjne.

Oczywiście mówimy tu o jachtach turystycznych, chociaż widzimy na jeziorach jeszcze pasjonatów pływających na bezpokładowych Dezetach lub tradycyjnych omegach. Te również posiadają niektórzy właściciele przystani jeziorowych. Szkółki żeglarskie dysponują żaglówkami treningowymi, również dla dzieci, co widoczne bywa między innymi na Niegocinie i Jeziorze Mikołajskim.

Mimo rozwoju techniki, mimo tych usprawnień, pamiętajmy o etosie żeglarskim, również o przepisach związanych z poruszaniem się po wodzie.